Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Zimowa wyprawa na bagna

Podwyszkowskie bagna są piękne o każdej porze roku i o każdej porze roku potrafią zafundować niespodziankę: błotną kąpiel. Dwie osoby z naszej streetworkerskiej grupy mogły się o tym osobiście przekonać.
Przed wyjściem w teren prawie każdy tryskał odwagą, a na moje uwagi, by zachować szczególną ostrożność w tym pięknym, lecz podmokłym terenie, reagował pobłażliwym uśmiechem.
- Tak, przy takim mrozie, gdy Bug skuty lodem, wszystko zamarznięte i twarde, to jak tam może być błoto, w które będzie można wpaść?
Niejedno takie zdanie usłyszałem, co w sumie mnie nie zdziwiło, gdyż przy każdym zimowym wyjściu słyszę to od początkujących. Ale tym większe jest późniejsze zaskoczenie nowicjuszy. Mimo powątpiewań nakazuję wszystkim zdobyć kije i udzielam instruktażu. Ruszamy. Wchodzimy na płaski teren pomiędzy rosłe kępy suchej trawy. Tu lód jest gruby, co ekipa pokazuje mi i utwierdza się w przekonaniu, że nie ma się czego obawiać. Przecież tak  będzie na całej trasie i nikt nawet buta nie zamoczy. Oj, niedowiarki… - myślę.
Wchodzimy głębiej w las, podchodzimy do teoretycznie całkowicie zamarzniętego potoku i oczek wodnych pomiędzy starymi drzewami. Tu pokazuję różnorodność lodu i jego zróżnicowaną grubość. Robi się cicho, a wszyscy szeroko otwierają oczy. Żadnych komentarzy. Przechodzimy przez potok. Lód trzeszczy, lecz się nie łamie pomimo iż przeszło po nim 14 osób.
Dalej miejsce, gdzie trwa wyrąb drzewa, gdyż tylko przy takiej pogodzie i przy takich mrozach można tam dojść, dojechać i to też bardzo ostrożnie. Nagle chwila nieuwagi jednego z maszerujących, który zszedł z ścieżki wyrobionej przez idących przed nim i kroczył śmiało wzdłuż zlodzonego koryta rzeczki Rudna: kra się pod nim załamuje i… wpada po kolana. Wydostaje się z trudem, na raty. Niedługo potem inna osoba próbuje sprawdzić, jak to się mogło stać: staje jedną nogą przy brzegu zlodzonej rzeczki, przenosi na tę nogę cały ciężar ciała, a kijem obstukuje lód najpierw z brzegu, potem coraz dalej, gdy - nieoczekiwanie dla niej - kra, na której stoi, pęka i… noga grzęźnie głęboko w wodzie i rzecznym mule.
Nie trzeba więc było długo czekać, by wszyscy się przekonali o prawdziwości moich ostrzeżeń.
Zmoczeni zaczynają dopytywać się, kiedy się zatrzymamy na ognisko. Ktoś stwierdza: „Chorobcia, trzeba uważać, niczym na polu minowym”, co rzeczywiście jest prawdą. Teraz większość uczestników z pełną powagą potwierdza to spostrzeżenie.
Tymczasem docieramy do wydmy pomiędzy bagnami i tu decydujemy się na rozpalenie ogniska. Oczywiście, nie brakuje „mądrych” pytań, skąd wziąć drewno… Ale i temu „problemowi” udaje się szybko zaradzić.
Przy ognisku tradycyjnie: kiełbaska, herbata z termosów i podsumowanie wyprawy…  Najpierw odzywają się osoby, które z bagnami miały kontakt „pierwszego stopnia”: „Warto było, tak tu pięknie, ten dreszczyk emocji, no i… ten chrzest w błocie ;-). Na następny wypad też się piszemy!”.

Andrzej Grajczyk
fot. Artur Laskowski


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków i realizowanego od roku 2015 przez Fundację Nad Bugiem.

Umieszczono: 22.02.2021 r., godz. 18.48

Nasi Darczyńcy

  • Kapitał Ludzki - Unia Europejska, Europejski Fundusz Społeczny
  • Gmina Wyszków
  • Fundacja Wspólna Droga - United Way Polska