Piotr Ossliński
Wyjazd na fort nr XI Strubiny dnia 26 w sobotę rozpoczął się (przynajmniej dla mnie) telefonem od trenera z rana, który (niestety) mnie obudził. Była to spontaniczna propozycja i moja reakcja na zasadzie:
- Jedziesz?
- Tak.
- To weż to i to i przychodź na 9:10 pod pomnik Okrzei.
Droga do fortu nie była zbytnio ekscytująca (jak to droga), ale kiedy już dotarliśmy, ukazały się nam działki pracownicze. Po krótkim przemarszu przez nie dotarliśmy do fortu. Fort okazał się bardzo duży - najprawdopodobnie największy, jaki widziałem. Było ciemno, zimno i mokro, ale nie natknęliśmy się na nietoperze (a szkoda). Co zobaczyliśmy można obejrzeć na załączonych zdjęciach,
W trakcie wędrówki po forcie znaleźliśmy skrytkę geocachingu (zabawy polegającej na poszukiwaniu skrytek, tzw. keszy, z wykorzystaniem współrzędnych grograficznych). Był w niej mały notatnik, do którego się wpisaliśmy oraz zostawiliśmy po sobie brelok do kluczy z Brańszczyka. W forcie była też bardzo dobrze zachowana poterna (podziemne przejście umożliwiające komunikację wewnątrz fotru). Przeszliśmy nią. Było to moje pierwsze przejście takim podziemnym korytarzem. Prawdopodobie szybko przez kolejną nie przejdę, ponieważ dobrze zachowane poterny rzadko występują.
Karolina Karp
Droga do Fortu nie była zbyt ekscytująca, ale pan Artur miał cały czas coś do opowiedzenia. Po dojechaniu i dojściu do fortu od razu do niego weszliśmy. Naszym oczom ukazało się wiele podziemnych korytarzy i pomieszczeń. Tak jak pisał "Osa" (Piotr Osoliński) była też poterna. Gdyby nie dobra orientacja trenera, pewnie byśmy się zgubili. Moim zdaniem wyjazd był bardzo udany. Osoby, które nie pojechały, mają czego żałować.
Mateusz Siwak
Dla mnie fort był fajny, jak każdy inny, lecz ten, w którym byliśmy teraz, był chyba największym, w którym byłem. Najbardziej podobało mi się zejście do poterny. Bez wiedzy i orientacji w terenie trenera na pewno byśmy się zgubili w środku. Cały fort był naprawdę duży i z chęcia pojadę na kolejną wyprawę. Mam nadzieję, że w wakacje jeszcze nadarzy się okazja, żebyś odwiedzić jeszcze niejedno takie miejsce.
Kuba Ciok
Był to mój pierwszy wyjazd na zwiedzanie fortów. To było ciekawe doświadczenie. Fajnie było posłuchać historii, którą opowiadał nam trener. Tak samo jak Mateuszowi podobało mi się zejście do poterny. Niestety, nie zobaczyłem nietoperzy, ale i tak było super. Piszę się na kolejny wypad.
Wyprawa została zorganizowana przez Fundację nad Bugiem w ramach projektu „JulKlandia. Pedagogika niekonwencjonalna w 2025 roku” - zadania z zakresu zdrowia publicznego zleconego przez Gminę Wyszków.






















